Przerażające odkrycie w jednym ze szpitali

W ostatnim czasie poruszana kwestia ogólnoświatowego kryzysu ekonomicznego jest temat, który nie schodzi z ust wielu polityków, oraz zwykłych obywateli. Najróżniejsze broadsheet’y i tabloidy huczą o narastającej skali kryzysu, który doprowadza do eskalującego długu publicznego wielu krajów, co odbija się na przeciętnym Kowalskim. Tym bardziej przerażającym i dojmującym było dla mnie pewne odkrycie, którego dokonałem parę dni temu w jednym ze szpitali w Krakowie, w sprawie którego pragnąłbym wyrazić swoje rozczarowanie i oburzenie. Nie mając do tej pory większych nieprzyjemności związanych z opieką zdrowotną w Polsce (pomimo faktu, iż znakomita większość polskich obywateli niestety nie mogłaby podzielić mojego zdania ze względu na różne kompromitujące incydenty dla służby zdrowia, których byli świadkami), miałem głęboką nadzieję, iż nie napotkam na swojej drodze niemiłych i skandalicznych wydarzeń związanych ze świadczeniem usług medycznych. Tak się jednak niestety nie stało. W trakcie ostatniej wizyty w szpitalu, kiedy to odwiedziłem mojego przyjaciela, który niedawno przeszedł poważną operację wycięcia wyrostka robaczkowego, przechadzając się po holu szpitalnym stałem się świadkiem bulwersującego incydentu. W jednym z pomieszczeń sanitarnych, spostrzegłem przez lukę w drzwiach całą stertę walających się po ziemi ubrań lekarskich. Bluzy medyczne, oraz wszelaka odzież medyczna rozpościerała się po podłodze pomieszczenia sanitarnego, co sprawiało ogólne wrażenie pobojowiska, w którym cała armia żołnierzy stoczyła krwawą rzeź, zdzierając z siebie swe odzienie i bezwładnie rozrzucając je wokół siebie. Fartuchy medyczne, które powinny być utrzymane w nieskazitelnej czystości, umieszczone na odpowiednich dla siebie półkach, podobnie jak cała reszta leżały porozrzucane po kątach. Nie dowierzając, postanowiłem powiadomić o tym ordynatora szpitala. Na razie czekam na odzew ze strony należytych władz lekarskich, których decyzje mam nadzieję pozwolą wyeliminować podobne sytuacje.

O autorze

Related posts

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *