Przygoda życia

Jadąc ze znajomymi przez Polskę Anna i Michał spotykali wielu ludzi, poszukiwali miejsca, które pokochaliby i chcieli w nim zamieszkać. Grupa licząca niemalże dziesięć osób dzielnie przemieszczała się głównie za pomocą PKSów oraz PKP. Takimi środkami lokomocji mogli podróżować nie rozdzielając się. Spali zazwyczaj na polach namiotowych lub u dobrych ludzi, którzy udostępniali swoje podwórko podróżnikom. Byli w górach, nad morzem, a na koniec zostawili sobie Warmię i Mazury. W planie mieli również odbycie rejsu statkiem gdyż nie było im o obce. Jako miłośnicy wody, uznali, że kilkudniowa żegluga będzie najlepszym pomysłem na zakończenie wspólnego lata. Nocnym pociągiem dojechali do większego miasta, nie było już czasu i sił, żeby szukać miejsca na nocleg, rozbili się właściwie tam gdzie stali. Pobudka rano była wyjątkowo głośna, okazało się, że ich oczom ukazał się skład budowlany Olsztyn miasto, do którego dotarli przywitał ich pięknym wschodem słońca, wprost wymarzoną pogodą i wyjątkowo przyjaznymi ludźmi. Spakowali namioty, śpiwory, udali się do baru mlecznego na śniadanie i myśleli już o dalszej podróży. Jednak postanowili, że zwiedzą miasto. Zdeponowali swoje bagaże na dworcu i do odjazdu pociągu do Mikołajek mieli jeszcze kilka godzin. Udali się na stare miasto, zjedli pyszne lody i zakochali się w mieście, w którym niegdyś żył Kopernik. Od tej pory Ania z Michałem marzyliby zamieszkać w tym niesamowicie pięknym i czarującym mieście. Zauroczeni tym, co zobaczyli, po zjedzeniu pysznych lodów, całą gromadą wrócili na dworzec kolejowy skąd udali się w dalszą podróż. Mikołajki okazały się przyjemnym miasteczkiem, ruchliwym i naprawdę żeglarskim, wynajęli łódź i udali się w rejs, w pewnym sensie jednak ich serca pozostały już w Olsztynie i do tego miejsca na ziemi się wyrywały. Po powrocie do swoich rodzinnych miejscowości postanowili, że kolejne wakacje spędzą w Olsztynie, a może kiedyś uda im się tam zamieszkać. Póki, co chcieli po prostu poznać lepiej to, co tak ich zachwyciło.

O autorze

Related posts

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *